Praca jako kontemplacja
Praca jest kontemplacją. Jedność z wolą Ojca we wszystkim, co czynimy, inspirowana posłuszeństwem, jest niewyczerpanym pokarmem dla tego, kto łaknie Boga. Dla serc oświeconych łaską wszystkie czynności konieczne dla życia stają się sakramentem Jezusa-rzemieślnika, nieustannie odnawianą jednością z Jego Osobą i Jego ziemskim życiem. Dla tego, kto otrzymał laskę, zajęcie dla ciała i rąk łatwo staje się kotwicą, która pozwala sercu skupiać się na Bogu i być otwartym na miłość, która przemawia w ciszy warsztatu. Dla umysłu, który zawsze jest czymś zajęty, krótka modlitwa lub często stosowana forma duchowego dialogu sprawia, że Słowo jest jak przyjaciel - zawsze w nas żywo obecne. Ostatecznie zbawcza i oczyszczająca wartość pracy, nawet tej najcięższej czy najbardziej męczącej, sprawia, że paschalne światło może jaśnieć zarówno w naszych sercach, jak i na cały świat, za cenę udziału w Krzyżu Zbawiciela. Tak więc praca sama ze swej istoty jest na różne sposoby modlitwą miłą Bogu, pod warunkiem, że spełniamy ją z dobrej woli, zgodnie z danym nam talentem. Jest ona jakby bezpośrednim przygotowaniem do tego czasu, który szczególnie poświęcamy modlitwie liturgicznej czy wewnętrznemu milczeniu, kiedy rozmyślamy we własnej celi. Nasza ludzka wytrwałość i poczucie odpowiedzialności, jakie ona pomaga wyrobić, są podstawą autentycznej, nadprzyrodzonej relacji z Bogiem, pod wpływem Ducha Świętego. Tak więc nieuniknione troski i trudności, które spotykamy, gdy staramy się dobrze wykonać naszą pracę, utrzymują nas w postawie ufnej zależności od Ojca i podtrzymują pokorną modlitwę wstawienniczą.
Nasza praca jest służbą. Nie oddajemy się jej dla własnej korzyści czy po to, aby dominować, lecz aby przemienić się na podobieństwo Chrystusa, który przyszedł po to, aby służyć. Z tego punktu widzenia jesteśmy odpowiedzialni za autentyczną służbę Kościołowi. Każda praca wykonywana w jedności z Jezusem przynosi takie same owoce, jakby była czyniona przez samego Pana. Ściślej mówiąc - gdy ułatwiamy braciom i ojcom prowadzić życie pustelniczej modlitwy, to dajemy Kościołowi - Oblubienicy Chrystusa prawdziwych czcicieli, których Ona potrzebuje, aby odpowiedzieć na gorące wezwanie Ojca. Służba innym z konieczności zakłada, że musimy zapomnieć o sobie samych, o ile rzeczywiście pragniemy z miłości obdarzyć każdego tym, czego potrzebuje, nie dbając o czas własnego odpoczynku, nie trzymając się ściśle własnego planu zajęć, a czasami nawet czasu przeznaczonego na modlitwę w ciszy celi, po to, abyśmy mogli odpowiedzieć na potrzeby czy to braterskiej miłości miłosiernej, czy posłuszeństwa. Nasz zakon żyje modlitwa i pracą.
Jest dla nas jednocześnie pociechą i pomocą świadomość, że nasza służba staje się - z Bożej woli - niezastąpionym warunkiem istnienia naszych klasztorów. Nasza praca nigdy nie może jedynie sprowadzać się do relaksu. Sprawia to wielką radość, gdy utożsamiamy się z ubogimi, gdy narzucamy sobie minimum dziennej pracy tak, że służba zajmuje ważne miejsce każdego dnia.
«Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam» (J 5,17).
Moje tagi: modlitwa; praca; Religia; zakon.